XX Warszawska Manifa przejdzie pod hasłem:

TO MY JESTEŚMY REWOLUCJĄ. 

DOŚĆ LITOŚCI DLA PRZEMOCOWYCH GOŚCI.

 

„To my jesteśmy rewolucją!” – co to znaczy?

 

Wierzymy w rewolucyjny potencjał siostrzeństwa, samoorganizacji i pomocy wzajemnej. Nawiązujemy kontakty, budujemy nieoficjalne sieci wsparcia – uważamy, iż ma to o wiele większą wartość niż deklaracje polityków, że wreszcie pochylą się nad prawami kobiet. 

Mamy dość proszenia, by nas wysłuchano. Nie liczymy, że obecna władza – tak jak poprzednie, a zapewne również kolejne – coś nam da. 

Zaczynamy działać na własnych zasadach – wspieramy się w aborcji, dostępie do awaryjnej antykoncepcji, w doświadczeniu przemocy. Wskazujemy przemocowców i solidaryzujemy się z osobami, które opowiadają o swojej krzywdzie i ujawniają jej sprawców.  

Mamy dość grania według zasad opresyjnego systemu, nie chcemy naprawiać jego wizerunku, a podważać fundamenty, na których się opiera. Te fundamenty przesiąknięte są przemocą – ze względu na płeć, pochodzenie, pozycję społeczną, kolor skóry czy orientację seksualną. 

 

Kim jest „przemocowy gość”?

 

To ten, który stosuje przemoc - fizyczną, psychiczną, seksualną, ekonomiczną. Może nim być nasz sąsiad, współpracownik, szef czy kolega, o którym mamy bardzo dobre zdanie.  Może być nim nasz partner. Może mieć nienaganną reputację, może oficjalnie deklarować sprzeciw wobec przemocy. To niekoniecznie potwór, którego łatwo wykluczyć ze środowiska i udawać, że problem zniknął. 

Przemocowiec to również dłużnik alimentacyjny – nas, kobiet, nikt nie pyta, czy możemy pozwolić sobie na wykarmienie czy zakup ubrań dla dziecka. Nie mamy wyjścia, nie możemy liczyć na społeczną wyrozumiałość. W przeciwieństwie do mężczyzn, którym wciąż się pobłaża.

To właściciel korporacji, szef, który nie szanuje praw pracownic i pracowników. To kapitalista, który buduje i wspiera system oparty na wyzysku najciężej pracujących.

To polityk, który ten system legitymizuje. Który nie upomina się o prawa wykluczonych i marginalizowanych.

To hierarcha Kościoła - skrajnie patriarchalnej instytucji, w której kobieta jest nikim, i który swoją wewnętrzną hierarchię usiłuje przenieść na społeczeństwo.

 

Dlaczego już dość litości?

 

Mamy dość litowania się nad sprawcami przemocy, troski o ich dobre imię, kariery i komfort psychiczny. Mamy dość skupiania się na domniemaniu niewinności, która w praktyce jest domniemaniem kłamstwa skrzywdzonych. Mamy dość podważania wiarygodności ofiar, pytań, dlaczego nie zgłosiły się na policję bezpośrednio po doznanej krzywdzie, czy były pijane, co miały na sobie, czy są zdrowe psychicznie. 

Mamy dość polskiego wymiaru niesprawiedliwości. Sądy pobłażają przemocowcom - alimenciarzom, gwałcicielom, a molestowanie seksualne ujęte jest wyłącznie w Kodeksie pracy i pozostaje bezkarne. 

Podawanie do publicznej wiadomości nazwisk sprawców przemocy nie jest rozwiązaniem problemu, a krzykiem desperacji i sprzeciwu wobec systemu, który wspiera sprawców, a nie skrzywdzone. 

 

autorki grafiki: Asia Bordowa i Lan Pham

XIX warszawska Manifa przejdzie pod hasłem: Aborcja nie policja. Pomoc wzajemna, nie przemoc systemowa.

Dlaczego takie hasło?

W tym roku obchodzimy 25 lat zakazu aborcji. Przed transformacją ustrojową mogłyśmy przerywać ciąże legalnie i bezpiecznie. W 1993 roku odebrano nam to prawo, a obowiązująca od tamtej pory ustawa do dziś nazywana jest „kompromisem”. Nasz głośny sprzeciw został wtedy z premedytacją zignorowany. Przez te wszystkie lata, które upłynęły od wprowadzenia zakazu, my nadal przerywamy ciąże. Potrafimy się wspierać i pomagać sobie w organizacji zabiegów w prywatnych gabinetach, zbieramy na nie pieniądze, zamawiamy leki na wywołanie poronienia. Wszystko w atmosferze lęku, że ktoś nas przyłapie – tak jak wtedy, gdy w grudniu 1999 roku w Lublińcu na podstawie anonimowego donosu o rzekomej aborcji policja wtargnęła do gabinetu lekarskiego, wyciągając stamtąd kobietę i wioząc na przymusowe badania ginekologiczne. Informacja o tym wydarzeniu była impulsem do powstania feministycznego kolektywu Porozumienie Kobiet 8 Marca. Od tego momentu co roku koło 8 marca odbywają się feministyczne marsze zwane Manifami.

Policja to symbol, narzędzie władzy i przemocy systemowej. Na polecenie polityczek i polityków, powołując się na ustawy i kodeksy, brutalnie policja nas zatrzymuje, kiedy protestujemy, zagląda nam w majtki, szukając wyimaginowanych żyletek (jak podczas zatrzymań po demonstracji w Lasach Państwowych), a jednocześnie chroni marsze faszystów. Chroni ludzi władzy, których powinnością jest służyć nam, a nie nas terroryzować. Chroni bogatych przed biednymi. Mamy dość tej symbolicznej policji – koalicji państwa z kościołem i kapitałem, władzy, która generuje nierówności i ubóstwo, wykluczenie i marginalizację wielu grup – kobiet, migrantek_ów, uchodźczyń_ów, osób LGBTQIA+, osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunek_ów, osób z mniejszych miejscowości i wsi, osób zatrudnionych na śmieciówkach, bezrobotnych, osób starszych, samodzielnych matek. Mamy dość traktowania nas tak, jak byśmy były własnością państwa, kościoła, mężów, partnerów, pracodawców, nawet zarodków i płodów. Chcemy wreszcie móc decydować same o sobie.

Dlaczego ogłoszenie hasła odbyło się na ulicy Hożej 1?

W 2012 roku doszło tutaj do dwukrotnej próby eksmisji lokatorki z niepełnosprawnością i przemocy policji wobec osób, które próbowały udaremnić tę eksmisję i ochronić lokatorkę przed utratą nie tylko mieszkania, które zamieszkiwała, ale także szansy na mieszkanie komunalne. Sytuacja ta była klasycznym przykładem przemocy systemowej, która została wzmocniona przez funkcjonariuszy policji. W tym roku warszawska Manifa przypomina, że eksmisje są codziennością, a pomoc wzajemna i solidarność to konieczność. Zwłaszcza teraz, gdy władze zmuszają tysiące osób o niskich dochodach, aby zimą ogrzewały się najdroższą metodą czyli prądem. Władza stawia je przed niemożliwym wyborem: płacić za prąd, czy płacić za czynsz?

Dzień przed warszawską idzie Manifa w Łodzi, 3 marca. 8 marca w Trójmieście i Krakowie
10 marca w 6 miastach: Wrocławiu, Poznaniu, Lublinie, Rzeszowie, Toruniu, Katowicach.

XIX warszawska Manifa przejdzie ulicami Warszawy w niedzielę 4 marca. Start z placu Defilad o godzinie 14.00. Demonstracja zakończy się ok. 17.00 powrotem na plac Defilad.

Kontakt do organizatorek: 501 321 973
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
facebook: https://www.facebook.com/porozumieniekobiet8marca/
twitter: https://twitter.com/manifawaw